Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów na podstawie szablonu Rewelacja. | X

24.3.16

It's Skin Babyface BB Cream Moisture - recenzja

Hej wszystkim! :)
Jak się miewacie? Ja już wprost nie mogę doczekać się wiosny, mam dosyć zimowych ciuchów i zimna. Słońce pojawia się stanowczo zbyt rzadko jak na końcówkę marca, a ja już wolę smarować się kremem z filtrem codziennie po parę razy niż znosić kolejny niepogodny dzień :(
Tak poza tym - mam zamiar niedługo zamówić czarną maskę usuwającą wągry marki Pilaten lub My Scheming Mask (jeszcze nie zdecydowałam). Czy któraś z was jakąś z nich stosowała? Jak efekty?

Dziś mam dla was recenzję jednego z kosmetyków, które bardzo mi służą, choć może nie jest to spektakularny efekt, to chyba właśnie najbardziej lubię taki codzienny, ładny, delikatny makijaż, a nie krycie a'la maska i tonę pudru ;) Zapraszam do zapoznania się z recenzją Babyface BB Cream Moisture od It's Skin.

Śliczne opakowanie Babyface :)

Jest to jeden z kosmetyków, które kupiłam “przy okazji”, bo skoro już płacę za przesyłkę… ;) Zamawiałam go razem z Red Bean BB Cream SkinFood i okazało się, że krem od It’s Skin przypadł mi do gustu dużo bardziej niż ów fasolkowy. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest to mój ulubieniec na lato.

Co obiecuje nam producent?
„Aksamitny krem BB, zawierający kombinację składników nawilżających. Delikatnie rozjaśnia i ujednolica koloryt skóry, intensywnie nawilża, wygładza i bardzo dobrze ukrywa drobne niedoskonałości oraz podkreśla naturalny blask skóry nadając jej nieskazitelnego wyglądu. Zawiera wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF 36 PA++ (UVA/UVB). Polecany dla skóry suchej i normalnej.” (wizaz.pl)

Moje doświadczenia

SPF36 PA++ - używałam tego kremu bardzo często latem, wspomagałam się także osobnymi filtrami i moja cera raczej nie odczuła efektów ekspozycji na Słońce. Myślę, że gdy nie planujemy dłuższego wyjścia na zewnątrz, na pełne Słoneczko, tylko chcemy np. przemieścić się z domu do pracy, to sam BB da radę. Przy dłuższych wyjściach niezbędne będą inne filtry.

Konsystencja – bardzo przyjemna, czuć, że to BB stworzony z myślą o cerze suchej, bo czuć, że jest „mokry”, taki przyjemny i lekki. Wygodnie się go nakłada, nie rozwarstwia się. Myślę, że to krem idealny na lato właśnie dlatego, że nie ma tej ciężkiej konsystencji kryjącego podkładu.

Krycie – w tym punkcie spotkało mnie duże zaskoczenie, na szczęście w pozytywnym sensie. Krem kryje bardzo dobrze! Po doświadczeniach z Dream Girls BB od Skin79, myślałam, że krem przeznaczony dla młodej cery będzie krył średnio. Liczyłam się z tym, ale latem nie zależy mi na ciężkich kremach z perfekcyjnym kryciem. Mimo to, byłam zachwycona efektem, który daje nam Babyface – wyrównanie kolorytu, zakrycie rozszerzonych porów, częściowo zakrywa też większe niespodzianki na naszej buzi. Cudo!
Niestety zero informacji w języku angielskim

Stapianie się ze skórą – Babyface występuje tylko w jednym odcieniu, na szczęście dość neutralnym. Myślę, że będzie pasował  do większości odcieni cery, choć najładniej będzie stapiał się z tymi jasnymi. Nie spływa, nie rozwarstwia się na buzi, nie ciemnieje. W tej kwestii nie mogę nic kremowi It’s Skin zarzucić.

Intensywne nawilżenie – moja skóra na twarzy jest bardzo dziwna. Miewam problemy z „diodami” i zaskórnikami. Mimo to, ogólnie moja skóra na całym ciele jest sucha, a to tyczy się także części mojej twarzy. Nie powiedziałabym, że ten BB może zastąpić całkowicie kremy nawilżające, ale jest dobrą alternatywą, jeśli nie lubicie nakładać podkładu na krem nawilżający. Babyface nie ściąga skóry, nie podkreśla suchych skórek i nie powoduje przesuszenia, a o to chyba chodzi, bo nie ma co się okłamywać – BB jest bardziej kosmetykiem kolorowym niż pielęgnacyjnym.

Naturalny blask – to chyba mój ulubiony aspekt tego BB i dzięki niemu ten krem zdobył moje serce. Nie lubię matowej cery, uwielbiam taką rozświetloną, świeżą, młodzieńczą buzię, a dzięki temu kremowi jestem w stanie taki efekt uzyskać. Właśnie to jest piękne, że ten BB jednocześnie kryje i cudownie rozświetla, co rzadko się zdarza.

Wydajność – to punkt, w którym troszkę ponarzekam – krem do najwydajniejszych nie należy. Ma lekką konsystencję, więc często wylatuje go troszkę za dużo (choć o to możecie obwinić moją niezdarność i poranny pośpiech…). No i sam w sobie też nie jest niesamowicie wydajny, aby ładnie i dokładne pokryć buzię trzeba użyć go nieco więcej niż np. takiego Hot Pink od Skin79.

Swatch

Cena – cena to około 39 zł za 30ml tubkę. Nie jest to dużo, jest to jeden z tańszych BB dostępnych w polskim Internecie. Gdyby był odrobinkę wydajniejszy, cena byłaby wielkim plusem, ale w tej sytuacji nie uważam, że to hit cenowy.

Opakowanie – kremik przychodzi do w przezroczystym plastiku ze skrzydełkami. Wygląda to niesamowicie uroczo i przyznam się, że nie zdejmowałam tych skrzydełek bardzo długo, ale w końcu musiałam to zrobić, żeby móc łatwiej wydobywać produkt ze środka. Uwielbiam te „kawaii” opakowania azjatyckich kosmetyków!

Podsumowując:
Mogę śmiało powiedzieć, że jest to jeden z kremów BB, które podbiły moje serduszko i bardzo możliwe, że jeszcze po niego sięgnę. Polecam go szczególnie jako krem na lato ze względu na tą lekkość i nawilżenie, którego potrzebuje wysuszona słońcem skóra. A co do nazwy – to efekt rzeczywiście jest nieco „bobaskowy”, ten blask i transparentność! ;) Mogę też śmiało polecić go nastolatkom,  bo możliwe, że dla dojrzałej cery będzie zbyt lekki.
Jeśli macie cerę tłustą albo mieszaną, możecie sięgnąć po braciszka tego kremiku – Babyface BB Cream Silky od It’s Skin.

Lubicie efekt „bobaskowej” cery, który daje Babyface? Jakie inne produkty It’s Skin polecacie? 
~ Koala <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz