Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów na podstawie szablonu Rewelacja. | X

18.4.16

Moje zakupy: Maseczki w płachcie

Cześć kochane! <3

Lato zbliża się wielkimi krokami, ale bardziej niż na lato, czekam na moje przesyłki z kosmetykami! Mój portfel ostatnio sporo schudł, ale tłumaczę sobie, że to inwestycja we mnie. Poza tym, jest temu częściowo winna Charlotte Cho i jej książka o koreańskiej pielęgnacji, którą zrecenzuję gdy tylko skończę ją czytać.

W internecie kupuję większość moich kosmetyków azjatyckich, ale maski w pojedynczych opakowaniach wychodzą dość drogo i nigdy jeszcze takiej nie zamówiłam. Nie przeszkadza mi to za bardzo, bo w polskich drogeriach jest sporo ciekawych maseczek w płachcie. Nie będę ich recenzować, bo jest to ciężkie do zrobienia, ale pokrótce opiszę, w jakie maseczki ja zainwestowałam :)


W Drogerii Natura kupiłam cztery maseczki marki Conny: dwie sztuki Peptyd Syn-Ake, jedną z kolagenem i ostatnią ze śluzem ślimaka. Conny jest firmą koreańską, więc maseczki są Made in Korea. Opakowanie jest dość duże i mam nadzieję, że maseczki będą porządnie nasiąknięte odżywczą esencją, bo nie lubię maseczek w płachcie, które po paru minutach już wydają się suche.
Maseczki Conny mają następujące rodzaje: Platyna, Aloes, Kolagen, Granat, Koenzym Q10, Kwas hialuronowy, Peptyd Syn-Ake, Złoto, Śluz ślimaka oraz Węgiel. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie ;)
Obecnie jest na nie w Naturze promocja i kosztują 5.99 zł (regularna cena: 7.99).


A to już coś z rodzimego podwórka - maseczki w płachcie z firmy Bielenda. Miałam jeszcze jedną, którą wypróbowałam wczoraj - zieloną, korygującą, zawierającą kwas migdałowy, kwas laktobionowy i witaminę B3. Bałam się, że maseczka może zjeżdżać, ale ładnie przylepiła się do twarzy i mogłam w niej oglądać serial :)
W Rossmannie widziałam cztery rodzaje tych maseczek: LaserXtreme, Odmładzającą, Nawilżającą oraz wspomnianą wyżej Korygującą.
W Rossmanie jedna sztuka kosztuje 8.39 zł.


W Rossmanie zakupiłam też jedyną maskę z DermoPharmy jaką znalazłam (może trafiłam na "biednego" Rossmana ;)) - liftingującą anti-aging. Wiem, że posiadają w ofercie również maseczki liftingująco-modelującą i łagodząco-kojącą. Nie lubię kupować kosmetyków, od których aż krzyczy, że są dla pań po menopauzie, ale zdążyłam się już przyzwyczaić, że u nas nadal króluje podział kosmetyków na grupy wiekowe.
O ile mnie pamięć nie myli, maseczka ta kosztowała ok. 6-7 zł.

Przy okazji kupowania sheet masek Conny, skusiłam się też na te urocze eye pads od koreańskiej firmy SkinLite. Szczerze mówiąc, nigdy nie używałam tego typu produktu, chyba, że zaliczymy do tego płatek kosmetyczny nasączony rumiankiem, gdy miałam opuchnięte oko lub jęczmień. Zamierzam to jednak zmienić i trochę bardziej zadbać o skórę wokół moich oczu. Oprócz pomarańczowych Rejuvienating Orange Pads, SkinLite oferuje również Cooling Cucumber Pads. Kupię je następnym razem, jeśli te będą się sprawdzać.

Jak wyglądały wasze ostatnie kosmetyczne zakupy? 
~ Koala <3

13.4.16

Soczewki Circle Lens Big Eyes Purple - video i moja opinia

Hej <3

Witam was po krótkiej przerwie! Niestety życie mnie nie rozpieszcza i nie mam czasu na wiele rzeczy, m.in. na bloga. Muszę się wam jednak pochwalić - byłam w weekend 8-10 kwietnia na Pyrkonie w Poznaniu. Jeśli ktoś nie wie, czym jest Pyrkon - w skrócie, jest to konwent fantastyki, anime, mangi, komiksów i wszystkich innych fajnych rzeczy.

Oczywiście nie mogłabym wrócić bez żadnej pamiątki, a z tego Pyrkonu przywiozłam sobie moją drugą w życiu parę soczewek Circle Lens. Jest to model Big Eyes Purple. Jestem nimi szczerze zachwycona <3

Efekt możecie zobaczyć na poniższym krótkim filmiku:


Niestety YouTube przy edycji filmiku zniszczył bardzo jakość obrazu i dźwięku, ale postaram się przy następnym filmie ściągnąć program do obróbki video i zrobić to samemu.

Parametry soczewek
• Moc: 0.0
• Uwodnienie: 42%
• Materiał: Polyhema
• Krzywizna: 8.6mm
• Średnica: 15 mm
• Ilość sztuk w opakowaniu: 2 sztuki
• Czas użytkowania: 3 miesiące

Soczewki w pełnej okazałości :)

Moje doświadczenia

Odkąd tylko się dowiedziałam o ich istnieniu, zawsze marzyłam, żeby mieć soczewki Circle Lens i chodź jedne już miałam, to te są o wiele, wiele lepsze, szczególnie wizualnie. Moje poprzednie soczewki miały jedną ogromną dla mnie wadę: nie przechodziły do środka, do źrenicy, gradientowo, tylko miały dosłownie otwór na źrenicę. O ile w ciemnym pomieszczeniu wyglądało to dobrze, tak w ciągu dnia nie za bardzo.

Stare soczewki Circle Lens w kolorze brązowym; bardzo widoczny otwór na źrenicę

Natomiast w moich nowych soczewkach granica ta rozmywa się. Nie wygląda to szczególnie naturalnie, ale nie kupowałam tych soczewek z myślą o naturalnym wyglądzie. Moim zdaniem na dość mało zwracający uwagę efekt mogą liczyć tylko posiadacze ciemnych tęczówek, którzy założą ciemne soczewki. Jasnookie osoby muszą liczyć się z tym, że Circle Lens będą "rzucać się w oczy" ;) innym. Cóż, taka ich uroda i mi to nie przeszkadza :)

Nowe Circle Lens w pełnym Słońcu

Nowe Circle Lens w świetle dziennym w pomieszczeniu

Przed zakupem soczewek koniecznie należy udać się do okulisty, jeśli nigdy wcześniej nie miałyście styczności ze szkłami kontaktowymi. Kupujemy je tylko w sprawdzonych miejscach, dobre jakościowo i nosimy jedynie, jeśli nie przeszkadzają i są wygodne. Oczy to bardzo ważna sprawa i nie chcecie mieć z nimi problemów!

Sklep z soczewkami: KLIK
Mój model soczewek: KLIK

Czy któraś z Was miała kiedyś styczność z soczewkami? Jakie są Wasze odczucia?
~ Koala <3