Witam wszystkich! :)
Jestem Koala (Karolina) i mam 18 lat. Bloga tego założyłam z myślą o recenzjach kosmetyków przede wszystkim azjatyckich, ale także zachodnich oraz różnych urodowych gadżetów. Używam różnych kosmetyków sprowadzanych z Azji (przede wszystkim z Korei) od około 3-4 lat, więc zdążyłam już przetestować ich kilka i postaram podzielić się tutaj z Wami moim doświadczeniem i wiedzą w kwestii pielęgnacji wschodniej. Zapraszam :)
Moda na kremy BB w Polsce zaczęła się jakoś na początku 2012 roku za sprawą BB od Garniera. Interesowałam się wtedy dość mocno Azją, w szczególności Japonią i o kremach BB dowiedziałam się jakoś po drodze, przeglądając bloga Azjatyckiego Cukru (którego z resztą serdecznie polecam!).
Jestem Koala (Karolina) i mam 18 lat. Bloga tego założyłam z myślą o recenzjach kosmetyków przede wszystkim azjatyckich, ale także zachodnich oraz różnych urodowych gadżetów. Używam różnych kosmetyków sprowadzanych z Azji (przede wszystkim z Korei) od około 3-4 lat, więc zdążyłam już przetestować ich kilka i postaram podzielić się tutaj z Wami moim doświadczeniem i wiedzą w kwestii pielęgnacji wschodniej. Zapraszam :)
Moda na kremy BB w Polsce zaczęła się jakoś na początku 2012 roku za sprawą BB od Garniera. Interesowałam się wtedy dość mocno Azją, w szczególności Japonią i o kremach BB dowiedziałam się jakoś po drodze, przeglądając bloga Azjatyckiego Cukru (którego z resztą serdecznie polecam!).
Jednak nie byłam wtedy szczególnie zaangażowana w sprawy kosmetyczne i
pielęgnacyjne i nie wyobrażałam sobie wydać sześćdziesiąt złotych na jakieś koreańskie
mazidło do twarzy ;)
Mimo to bardzo chciałam wypróbować na sobie jakikolwiek BB,
więc gdy tylko dowiedziałam się o nowym produkcie Garniera, poleciałam do
drogerii.
Muszę przyznać, że byłam bardzo zadowolona… do czasu zakupu
pierwszego prawdziwego BB i przeczytania postu Azjatyckiego Cukru o jej
antypatii do zachodniego odpowiednika tego kosmetyku.
![]() |
| ETUDE HOUSE Precious Mineral BB Bright Fit (stara wersja) i Dream Fresh BB Maybelline |
Ktoś, kto nigdy nie miał w rękach azjatyckiego kremu BB może
więc zapytać: jakie są różnice między BB
z Azji, a jego zachodnim odpowiednikiem? Postaram się na to pytanie
odpowiedzieć w oparciu o moje osobiste doświadczenia z kremami BB (Hot Pink,
grzybkowy SkinFood, Precious Mineral, Dream Girls – azjatyckimi; Krem BB od
Garniera i Dream Fresh BB od Maybelline – zachodnimi).
- Różnica w kolorze. To widać na pierwszy rzut oka – krem BB z Azji zawsze będzie jaśniejszy. Poza tym, przy większości europejskich BBków mam ten sam problem co przy podkładach – nieładny, pomarańczowy podton, który nijak ma się do mojej cery i tworzy na buzi efekt maski, którego bardzo nie lubię.
- Różnica w pigmentacji i kryciu. Azjatyckie BB bardzo delikatnie kryją, czasem są prawie transparentne, a ich kolor idealnie wtapia się w cerę (oczywiście wyłączając te bardzo ciemne, cudów nie ma ;) ). Natomiast nasze zachodnie kremy zachowują się bardziej jak podkłady lub kremy koloryzujące. Po nałożeniu nie wchłaniają się, „siedzą” na skórze i mimo, że wcale za dobrze nie kryją, to je widać.
- Różnica w wygładzaniu cery. Każdy BB z Azji, który miałam, idealnie wygładzał cerę, jakby „wypełniając” pory i tworząc efekt zdrowej, miękkiej i gładkiej skóry. Zachodnie BB tego nie robią. Po prostu.
- Różnica w trwałości. Nie wiem, czy po prostu źle trafiłam, czy naprawdę zachodnie BB trwałością nie grzeszą. Szybko się ścierały i po powrocie do domu ze szkoły nie było po nich najmniejszego śladu. Moje azjatyckie BB trzymają się dłużej.
- Różnica w pielęgnacji. Niestety, ale europejskie BB dość mocno niszczyły mi cerę. Szczególnie doświadczyłam tego przy produkcie Garniera, który nakładałam codziennie przez dość długi okres. Szybko wysuszył mi cerę. Potem odkryłam, że to sprawka zawartego w nim alkoholu! Moja cera dość szybko się przesusza przy nieodpowiedniej pielęgnacji. Dlatego też zaufałam azjatyckim kremom, które nie robią mojej buzi krzywdy. Pozostawiają jej stan neutralny, a czasem nawet poprawiają go trochę :)
![]() |
| Na górze - Etude House Na dole - Maybelline |
Wiem, że niektóre osoby mogą zarzucić mi, że jestem bardzo
stronnicza i jako użytkowniczka kremów BB z Azji, będę ich zaciekle bronić i
demonizować zachodnie odpowiedniki. Może i tak jest, ale moja cera jest
wymagająca (w przeszłości zmagałam się z atopowym zapaleniem skóry oraz
trądzikiem, które czasem nawracają :( ). Uważam jednak, że jeśli ktoś maluje
się codziennie, to dobry podkład, BB, krem koloryzujący to podstawa. W końcu to
ten kosmetyk ląduje na naszej twarzy i jest tam przez cały dzień. Dlatego
jestem zwolenniczką BBków. Wiem, że nie robią cerze krzywdy, delikatnie ją
pielęgnują i sprawiają, że wygląda piękniej. A o to przecież chodzi :)
Jakie jest wasze
zdanie? Czy zachodnie BB są dla was tak samo dobre jak te azjatyckie?
~ Koala <3
~ Koala <3


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz